Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2015

ZUPA KREM Z DYNI


Składniki:

1 średniej wielkości dynia
4-5 ząbków czosnku
2 łyżki masła
suszone chilli (opcjonalnie)
sól, pieprz
1-1,5 l bulionu

Zrobiłam zupę z dyni. Gdzieś w międzyczasie kupiłam miseczki w kształcie liści i zrodził się pomysł by zupę sfotografować w towarzystwie jesiennych kolorowych liści i miniaturowych ozdobnych dyń. No i tu pojawił się problem. Nie ma już ładnych liści. Wszystkie już przetrawione i na wpół rozłożone. Tam, gdzie mieszkam już całkowicie uschły i zamieniły się w brązową breję. Długo musiałam się nachodzić by znaleźć cokolwiek co by się nadawało. Niechybnie nadchodzi zima i mimo tego, że temperatury mamy jeszcze bardziej wiosenne niż późnojesienne to czuję, że pierwsze opady śniegu są już na wyciągnięcie ręki.
Mimo braku śniegu już teraz po powrocie do domu warto rozgrzać się talerzem ciepłem dyniowej zupy, której nie mogło zabraknąć podczas mojego dyniowego maratonu.
Na patelni rozgrzewamy masło (opcjonalnie wsypujemy chilli ), przez praskę wyciskamy czosnek i podsmażamy go chwilkę. Następnie dodajemy pokrojoną w kostkę dynię, doprawiamy do smaku solą i pieprzem, mieszamy i dusimy na wolnym ogniu. Po 5-7 minutach podlewamy bulionem ( niedzielny rosół będzie idealny, ewentualnie kosteczki rosołowe) i gotujemy do momentu aż dynia całkowicie zmięknie. Po wstępnym podduszeniu dyni ja zawartość patelni przeniosłam do garnka i dopiero uzupełniłam bulionem. Całość dokładnie blendujemy. Od nas zależy jak gęsta będzie zupa. Ja nie lubię takiego gęstego kitu, że łyżka staje. Jak wolicie luźniejszą konsystencje dodajcie więcej bulionu. Po nałożeniu na talerze zupę można udekorować kleksem kwaśnej śmietany, prażonymi pestkami dyni lub usmażonym boczkiem. Powodzenia i smacznego!



środa, 15 lipca 2015

ZUPA Z BABATÓW Z KURCZAKIEM


Składniki;

1 duży batat lub 2 mniejsze ( ok 400-500 g)
1 cukinia
1 cebula
1 pietruszka
2 ząbki czosnku
2 podwójne piersi z kurczaka
chilli
oliwa z oliwek
sól, pieprz
natka pietruszki

Po weselnej rozpuście i licznych odstępstwach powracam na właściwy tor. Jestem z siebie niezmiernie dumna, że w dzień wesela rano wybrałam się pobiegać po lesie. Miała być siłownia i normalnie trening z rozpiski ale okazało się, że w hotelu akurat remontują siłownię. Pozostała mi zatem zewnętrzna siłownia, która nie oszukujmy się, jest jakąś kpiną. Może 3-4 latki są zadowolone, że mogą powymachiwać nogami, ale chyba nikt inny. Poszłam więc pobiegać a, że rejon lesisty, biegło się rewelacyjnie. Po przebieżce śniadanie, szybki prysznic i zaraz trzeba było zacząć procedurę szykowania. Deska do prasowania i żelazko śmigały z pokoju do pokoju. Wszystko się udało. Państwo młodzi wyglądali ślicznie a zabawa była przednia i oczywiście do białego rana!
Ze ślubu w bajecznej scenerii teraz pora zejść na ziemię. Moje najnowsze odkrycie, czyli zupa z batatów to przepyszna alternatywa dla ryżu z kurczakiem. Kiedyś już coś podobnego robiłam. Teraz delikatnie zmodyfikowałam by porcja takiej zupy była kompletnym zbilansowanym posiłkiem.
Do garnka z osoloną woda wrzucamy piersi z kurczaka pokrojone na mniejsze kawałki oraz posiekane warzywa i chilli ( ilość oczywiście według uznania, jak kto lubi). Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 25-30 minut. Gdy warzywa są całkowicie miękkie wyjmujemy kawałki kurczaka i miksujemy zupę. Nakładamy porcję zupy na talerz. Na wierzchu posypujemy pokrojonym kurczakiem, natką pietruszki oraz świeżo mielonym pieprzem. Całość skrapiamy oliwą z oliwek. Powodzenie i smacznego!





wtorek, 17 marca 2015

ZUPA RYBNA


Składniki:

250 g filetów z dorsza
1 marchewka
1 pietruszka
1 cebula
biała część z 1 pora
1 puszka pomidorów krojonych
1 papryczka chilli
2 liście laurowe
3-4 ziela angielskie
majeranek
natka pietruszki
sól, pieprz, papryka słodka
szczypta cukru

Naszła mnie ochota na rybną zupę. Nie jadłam rybnej całe wieki. Zachciało mi się takiej pikantnej z pomidorami, trochę na węgierską nutę, bym powiedziała. No a skoro się zachciało to  nie było wyjścia. Dopadają mnie czasami takie dziwne smaki i chodzą za mną dopóty, dopóki ich nie skosztuję. Podobnie miałam niedawno z burakami, No ale o burakach opowiem kiedy indziej. Dziś koncentruję się na zupie. Nie jest to nic skomplikowanego bo po prostu wrzucamy kolejno do jednego gara składniki i zupa gotowa. Zaczynamy od wrzucenia na wrzącą wodę (średniej wielkosci garnek w 2/3 napełniony wodą)  posiekanej marchewki, pietruszki, cebuli i pora. Dodajemy listki laurowe i ziele angielskie oraz doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Jeżeli ktoś ma ochotę można dodać warzywną kostkę rosołową. Ja staram się unikać wszelkich gotowych dodatków. Gotujemy wywar aż warzywa zmiękną, następnie dodajemy puszkę pomidorów, szczyptę cukru, słodką paprykę i majeranek. Również w tym momencie dodajemy posiekaną papryczkę chilli. Jeżeli nie jesteście zwolennikami ostrych smaków można ten krok pominąć. Gdy zupa ponownie zacznie się gotować dodajemy pokrojoną w kostkę rybę i gotujemy ok 5 minut. Jeżeli grubo pokroicie rybę możliwe, że trzeba będzie dłużej gotować. Po dodaniu dorsza starałam się nie mieszać zupy by ryba nie rozpadła się. Po nałożeniu na talerze posypujemy posiekaną natką pietruszki.Oczywiście można użyć innego gatunku ryby. Powodzenia i smacznego!




wtorek, 1 kwietnia 2014

KREM Z PORÓW




Składniki:

3 pory
3 ziemniaki
1 cebula
1,5 l bulionu warzywnego
1 łyżka masła
sól, pieprz
ew. śmietana

Niby to tylko godzina snu mniej, a ja się w ogóle nie mogę pozbierać. Żeby wstać do pracy muszę się zmuszać. Po pracy potrzebuję drzemki by jakkolwiek funkcjonować. Nigdy nie miałam z tym problemów. Zastanawiałam się co może być tego powodem i tylko jedno przyszło mi do głowy. Nie będzie to nic odkrywczego, ani miłego dla ucha. Po prostu po trzydziestce jest do dupy! Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się zmienia. Zaczynają się dolegliwości i chodzenie po lekarzach, człowiek nie jest już taki cierpliwy, szybciej się męczy, trudniej zapanować mu nad własnym ciałem, beznadzieja. Nie jestem świeżo upieczoną trzydziestolatką i miałam duuuuużo czasu by się przyzwyczaić, ale mówię to głośno dopiero teraz. Jest bez sensu! Ja chcę mieć znowu dwadzieścia kilka lat! Oddajcie mi moje lata dwudzieste!
Dobrze, że chociaż umiłowanie do dobrego jedzenia się nie zmieniło. Może talerz zupy ukoi mój ból   :-(
Jak borykacie się z podobnymi problemami to polecam krem z porów. Talerz pysznej zupy jest idealnym lekarstwem na depresję niepogodzonego z upływającym czasem człowieka. Posiekaną cebulę przesmażamy na maśle i jak się zeszkli dodajemy posiekane części pora. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i podsmażamy aż por całkowicie zmięknie. Pokrojone na ćwiartki ziemniaki gotujemy w bulionie (w takiej ilości by były zakryte płynem). Mogą się nawet rozgotować. Dodajemy do nich przesmażone pory. Miksujemy wszystko blenderem. W miarę potrzeby dodajemy więcej bulionu, do uzyskania kremowej konsystencji. Ja nie lubię gdy zupa jest zbyt gęsta. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem i ewentualnie kleksem śmietany ( u mnie bez śmietany bo po trzydziestce śmietana za bardzo idzie w boczki ;-)
Powodzenia i smacznego!



czwartek, 16 maja 2013

ZUPA Z KREWETKAMI I MLEKIEM KOKOSOWYM


Chcąc określić smak tej zupy jednym słowem, na myśl przychodzi mi tylko jedno - rajski! Ta zupa jest nieziemska, no a gdzie może być lepiej niż na Ziemi? Przypuszczam, że tylko w raju!

Składniki:

200 g krewetek w skorupkach
1 marchewka
1/2 pietruszki
kawałek selera
1 cebula
1 puszka mleka kokosowego
1 papryczka chilli
łyżka masła
szczypiorek
sól, pieprz

Raz mięsko, raz coś z morza i dlatego dziś krewetkowa zupa z mleczkiem kokosowym. Kupiłam krewetki w skorupkach. Całe z głowami i wąsami, ze wszystkim. Co prawda były już obgotowane, ale postanowiłam z pancerzy i głów wydobyć jeszcze ten najlepszy krewetkowy smaczek. Krewetki obrałam. Starałam się by łupiny były w sporych kawałkach, a głowy całe. Na maśle podsmażyłam pokrojoną cebulę i papryczkę chilli, a następnie dodałam resztę warzyw pokrojoną w paski. Doprawiłam solą i pieprzem i zalałam wodą (ok 0,5 litra). Gdy woda się zagotowała dorzuciłam głowy i skorupy krewetek i gotowałam na wolnym ogniu do momentu, aż warzywa zmiękły. Wyjęłam pancerze i głowy, starałam się wyłowić każdy kawałek i dodałam oczyszczone mięso krewetek oraz zawartość puszki mleka kokosowego. Na początku pływały jakieś "farfocle", ale po 2-3 minutach wszystko się rozpuściło i zupa stała się aksamitna. po nalaniu do talerzy posypałam posiekanym szczypiorkiem. Oj, przepyszna była! Polecam! Powodzenia i smacznego!





wtorek, 19 lutego 2013

ZUPA CEBULOWA ZAPIEKANA Z GRZANKAMI I SEREM


Zima nie chce odejść, a co za tym idzie i sezon grypowy jeszcze nie za nami. Trzeba sobie radzić jak kto może. Można to robić ze smakiem i serwować sobie w ramach profilaktyki pyszną cebulową zupę z grzankami i żółtym serem. Są miejsca gdzie cebulom stawia się pomniki, a mer tamtejszego miasta (Mykoła Huk, Drohobycz, Ukraina) uzasadnia to stwierdzeniem, że "człowieczeństwo wytrwało dzięki cebuli i za to należy jej się pomnik". Po zjedzeniu talerza takiej zupy pewnie z niejedną osobą spotkam się pod tym pomnikiem z wiązanką kwiatów ;-)

Składniki:

7-8 cebul
2 łyżki masła
ok 1 litra bulionu
1 łyżka mąki pszennej
sól, pieprz, chilli

Na wierz każdej porcji:

1-2 kromki pieczywa
2 łyżki startego żółtego sera
1 łyżeczka tartego parmezanu


Będąc w dołku twórczym, ogarnięta totalnym lenistwem lub pod wpływem jękolenia (Karusiu buziaczki w tym miejscu dla Ciebie ogromne, a i jeszcze puszczam Ci oko) zdaję się na sprawdzone przepisy. Ostatnio na moim stole wylądowała klasyczna zupa cebulowa zapiekana z kromką pieczywa i żółtym serem. Dobrze tak czasami poddać się i uśpić twórczą bestię, by zamiast kombinować, jeść to co wszyscy. Z drugiej strony jeżeli wszyscy jedzą taką zupę, to w sumie wcale nie mają źle. Wręcz przeciwnie, mają bardzo dobrze, a trafniejszym określeniem będzie tu pysznie, bo zupa ta jest przednia. Proste składniki, a wychodzi rarytas.
A wystarczy pokroić w piórka cebulę i obsmażyć ją na maśle. Podczas smażenia cebulę należy posolić, doprawić pieprzem i papryką chilli, a pod koniec oprószyć łyżką mąki i dokładnie wymieszać. Powinna się miejscami przybrązowić, by smak był jeszcze lepszy. Przesmażoną cebulę zalewamy bulionem.Oczywiście ilość cebuli i bulionu zależy od tego jak kto lubi. Ja wolę gęstą zupę. Wlewam najpierw część bulionu do patelni, na której smażyła się cebula i dopiero po zagotowaniu przekładam do garnka i uzupełniam pozostałym bulionem. W ten sposób cały smak z patelni ląduje w garnku z zupą. Gotuję na wolnym ogniu, aż cebula będzie całkowicie miękka. Do miseczek nalewam porcję gorącej zupy. Wierzch każdej posypuję startym żółtym serem, układam pieczywo (u mnie po dwie kromeczki żytniej bułki) i ponownie posypuję serem oraz odrobiną startego parmezanu. Wstawiam do piekarnika na kilka minut by ser się rozpuścił i przyrumienił. Powodzenia i smacznego!



czwartek, 17 stycznia 2013

ZUPA POMIDOROWA Z WARZYWAMI


Rosół czy pomidorowa? A jeśli pomidorowa to jaka? Klasyczna, z ryżem, z makaronem, a może taka pełna warzyw, z niewielką ilością śmietany? Dla tych, którzy mają ochotę na taką właśnie, poniżej mam przepis.

Składniki:

marchewka
pietruszka
seler
por
cebula
natka pietruszki
koperek (u mnie suszony)
koncentrat pomidorowy
rosół
śmietana
sól, pieprz

Od razu ostrzegam, że ci, którzy potrzebują dokładnych proporcji odnośnie składników na zupę, nie znajdą pożytku w tym przepisie. Sekret zup jest właśnie taki, że za każdym razem dodajemy, raz mniej, raz więcej, poszczególnych składników, a zupa i tak za każdym razem jest pyszna. Taka jest właśnie ta pomidorowa. Gęsta od dużej ilości warzyw i idealna na zimowe dni. Do gotującego się rosołu lub bulionu wystarczy wrzucić posiekane drobno warzywa (im więcej tym lepiej) i gotować do momentu aż będą miękkie. Pod koniec dodajemy koncentrat pomidorowy (ilość według uznania). Gasimy ogień i dodajemy śmietanę ( u mnie niewiele) i posiekaną natkę pietruszki oraz koperek. Śmietanę najlepiej rozmieszać w miseczce ze sporą ilością zupy (płynnej części) i ponownie wlać do garnka. Teraz pozostaje tylko zamieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem i nalewać do talerzy. Powodzenia i smacznego!








czwartek, 6 grudnia 2012

WARZYWNA ZUPA Z BROKUŁEM I SZPINAKIEM


Brokuł, liście szpinaku, marchewka, ziemniaczek, pietruszka i cebulka pływają sobie razem w aromatycznym bulionie. Stwarzają idealną paczkę. Lubie ich razem, zwłaszcza w postaci gorącej zupy na moim talerzu ;-)

Składniki:

brokuł
marchewka
świeży szpinak
ziemniaki
pietruszka
cebula
bulion
sól, pieprz

Zupy mają to do siebie, że można je robić ze wszystkiego co jest akurat pod ręką. O tej porze roku częściej goszczą na moim stole. Nie ma to jak talerz gorącej rozgrzewającej zupy po powrocie z zimnego dworu. No i ugotowanie zupy nie jest niczym skomplikowanym. Wystarczy posiekać warzywa i ugotować je w bulionie. Dokładnie tak jest w przypadku prezentowanej tu zupy brokułowej ze szpinakiem. Ziemniaki, marchewkę, pietruszkę i cebulę pokroiłam w kawałki podobnej wielkości. Mogłabym podać proporcje, ale uznaję to za zbędne, ponieważ za każdym razem są inne, a zupa i tak jest smaczna. W sumie możemy dać dowolne ilości poszczególnych składników i zupa będzie albo bardziej brokułowa, albo marchewkowa i w zależności od ilości bulionu bardziej lub mniej rzadka. Do gotującego się bulionu (najlepiej by  wrzuciłam pokrojone warzywa. Gotowałam je 2-3 minuty i dodałam podzielone na małe kawałki różyczki brokuła i dalej gotowałam, aż warzywa zmiękły. Szpinak dodałam na sam koniec i doprawiłam ją do smaku solą i pieprzem. Prosta, nieskomplikowana i jakże pożądana w te chłody zupa warzywna była gotowa. Powodzenia i smacznego!



poniedziałek, 19 listopada 2012

GĘSTA ZUPA ZE SŁODKICH ZIEMNIAKÓW (BATATÓW)



Słysząc ziemniak tylko jeden rodzaj przychodzi nam do głowy - nasz zwykły, polski, biały kartofel. A ja ostatnio ugotowałam zupę z batatów - słodkich pomarańczowych ziemniaków. Wyszła pyszna. Była gęsta i słodycz batatów znakomicie przeplatała się z pikantnym chilli. Gorąco polecam :-)

Składniki:

1/2 kg batatów
2 marchewki
1 cukinia
2 cebule
1 por
1 pietruszka (korzeń)
1 l bulionu
2 łyżki oliwy z oliwek
suszony koperek
suszona natka pietruszki
sól, pieprz, chilli

Dlaczego ja to sobie robię? Znowu wpadła mi w ręce jedna z "tych" książek, którą to nie ja pochłaniam, ale ona mnie. Cały wieczór i tuż przed snem, czytam. Jadąc do pracy tramwajem, czytam. Podczas przesiadki na autobus, czytam. W autobusie już tylko dwa przystanki, więc nie mam za dużo czasu, ale i tak czytam. Wiedząc jak to wszystko będzie wyglądać, na wypadek braku miejsc siedzących w komunikacji miejskiej, zakładam płaskie buty ( na obcasie znacznie trudniej utrzymać równowagę ). Wbiegam do biura, rozkładam swoje rzeczy: telefon, przepustka, jabłko i książka. Dlaczego kładę ją w zasięgu wzroku? Przecież wiem, że zostało mi już tylko kilkanaście stron do końca i z premedytacją skazuję się na najcięższe tortury. Włączam komputer i chyba po raz pierwszy w życiu cieszę się, że system uruchamia się tak powoli. Całe szczęście w pokoju nie ma nikogo oprócz mnie i zanim się pojawią zdążę przeczytać jeszcze stronę lub dwie. Nagle czuję powiew chłodnego powietrza. Słyszę jak ktoś rzuca mi "cześć" w przelocie. Zamykam więc książkę, ale nie mogę oderwać oczu od okładki. Wpatruję się w nią i wyobrażam sobie jak zakończy się ta historia. Próbuję pracować. Naprawdę bardzo się staram, ale wiem, że dopóki nie skończę tej książki trudno będzie mówić o należytym skupieniu. Nie wytrzymuję. Biorę książkę w rękę i wychodzę do toalety. Zamykam drzwi od środka i wreszcie poznaję koniec. Po ośmiu godzinach w pracy znowu jestem w tramwaju i jakoś mi tak dziwnie, czegoś mi brakuje. Nie mam co czytać i żałuję, że nie zostawiłam sobie nawet kilku stron na powrót do domu. Brakuje mi tego równoległego do rzeczywistości świata. Po chwili jednak uświadamiam sobie, że jest jeden ogromny plus tej sytuacji i w końcu będę mogła zrobić sobie coś fajnego do jedzenia. Przez tę książkę w ogóle nie miałam na nic czasu. Tak więc robię sobie gar pysznej gęstej zupy. Pewnie podświadomie przeczuwam, że zaraz chwycę się za kolejną książkę i lepiej od razu ugotować więcej. Wszystkie warzywa siekam w kostkę, a pora, jak to pora, w paseczki. Najpierw na oliwie podsmażam cebulę, a po chwili dosypuję resztę. Doprawiam warzywa do smaku solą, pieprzem i u mnie obowiązkowo chilli  i podsmażam przez kilka minut od czasu do czasu mieszając. Zalewam całość bulionem i gotuję na wolnym ogniu, aż warzywa zmiękną. Dodaję suszony koperek i natkę pietruszki. Blenderem miksuję zupę do uzyskania mojej ulubionej konsystencji. Część warzyw zmiksowana jest na krem, a część daje się bez problemu wyczuć w kawałkach. Można tu dowolnie kombinować z konsystencją zupy (więcej bulionu, gładki krem, rzadszy, gęstszy, jak kto lubi). Powodzenia i smacznego!

P.S. A książka, o której mowa wcześniej to "Zaklęci w czasie" Audrey Niffenegger ( The Time Traveler's Wife).



środa, 17 października 2012

KREM Z MARCHEWKI I POMARAŃCZY Z IMBIREM I PRZYPRAWAMI KORZENNYMI


Gęsty, krem marchewkowy o dominujących smakach imbiru i pomarańczy. Dodatkowo wyczuwalne są przyprawy korzenne. Wszystko razem wspaniale rozgrzewa i jest wiele prostsze niż pisanie trzynastozgłoskowca!

Składniki:

1 kg marchewki
1 pomarańcza
kawałek świeżego imbiru (ok 2 cm)
1,5 l bulionu
liść laurowy
2 ziela angielskie
4 goździki
płaska łyżeczka mieszanki przypraw korzennych (do ciasteczek)
łyżka masła
ewentualnie śmietana

Wpadł mi ostatnio w ręce Pan Tadeusz Mickiewicza. Większość z nas (ja również) swego czasu czytała tę pozycję bez zbytniego zrozumienia i pod wielkim przymusem. No więc postanowiłam przeczytać ją ponownie. Uznana zostałam za dziwaka, że chce mi się ponownie przez to przechodzić, a niektórzy znajomi stwierdzili, że chyba się niedawno uderzyłam w głowę. Powiem tak: utwór mi się podoba i jestem pod niesamowitym wrażeniem. Musiał się Mickiewicz natrudzić żeby mu się całość tak pięknie rymowała i przyznaję, że średnio co cztery strony liczyłam zgłoski w jednym lub dwóch wierszach by sprawdzić czy aby na pewno jest ich wszędzie trzynaście. No i wygląda na to, że się gościu nie pomylił a ja wyszłam na niewiernego Tomasza. Efektem było również to, że zaczęłam mówić wierszem, doprowadzając najbliższych do szału. Ale czemu tu się dziwić. Wielkie dzieło to i wpływ na ludzia wielki. Nawet spróbowałam swoich sił i spisałam te moje rymy. Ba! U mnie też każdy wers ma trzynaście zgłosek! Możecie policzyć ;-)

Krem z marchewki i pomarańczy z imbirem i przyprawami korzennymi we dwunastu wersach wierszem:

A pisząc ten wiersz owy hołd składam wieszczowi,
Jakiż on był Wielki, nad swym się dziełem głowił.
Przepis ja na zupinę rymowany podam,
Objaśnię, opiszę i rady cenne dodam:
Marchewkę smaż na maśle aż będzie złocista,
Wtedy dodaj imbir, zmieszaj, ależ ona ognista.
Otartą skórkę, miąższ z dużej pomarańczy,
Korzennych garść przypraw i niech w garze zatańczy.
Daj bulion, zmiksuj razem i dolej śmietany,
Smak jej będzie przedni bo skrzętnie przemyślany.
Dwóch kuchcików przy kuchni po raz ją mieszało,
Jadło wyszło wyborne, wszystkim smakowało!

A koncentrując się na samej zupie dopiszę jeszcze na wszelki wypadek normalny przepis. Pokrojoną marchewkę podsmażamy na maśle, posypujemy przyprawami korzennymi, dodajemy imbir, skórkę otartą ze sparzonej wcześniej pomarańczy oraz pokrojony miąższ. Dusimy chwilę i zalewamy bulionem. Dorzucamy liść laurowy, ziele angielskie oraz goździki i gotujemy na wolnym ogniu aż marchewka zmięknie i część płynu odparuje. Wyjmujemy liść laurowy  ziele i goździki i miksujemy zupę na gładką, jednolitą masę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i jeżeli marchewki nie były wystarczająco słodkie same w sobie można odrobinę dosłodzić. W tym momencie można zabielić zupę śmietaną. Aby uzyskać ulubioną konsystencję należy dodać więcej bulionu lub jeszcze trochę pogotować zupę by odparować płyn.
Tak więc zapraszam na zupę, zachęcam do lektury i życzę powodzenia i smacznego!



czwartek, 30 sierpnia 2012

ZUPA CUKINIOWA Z ZIOŁOWYMI GRZANKAMI


Prosta, rozgrzewająca i pełna czosnkowo-cukiniowego smaku zupa. Łatwo się przyrządza, szybko robi i nawet nie trzeba miksować. Polecam ;-)

Składniki:

1,5 l bulionu
2-3 cukinie
główka czosnku
oliwa z oliwek
łyżka Vegety
sól, pieprz, papryka
ew. śmietana

Grzanki:

bułka paryska lub kajzerki
masło
bazylia, oregano

O upałach możemy już raczej zapomnieć, wieczory są coraz chłodniejsze i zapewne milej spoglądamy teraz na ciepłe posiłki. Talerzyk ciepłej, aromatycznej zupy każdy z chęcią przytuli. Ja na pewno. A jeśli jeszcze jest cukiniowa to poproszę dwa. Do cukinii zawsze dodaję czosnek i to w dużych ilościach. Idealna z nich para. Ogólnie lubię cukinię, w każdej postaci. Jest w TOP 5 moich ulubionych warzyw i ma tę zaletę, że jest dostępna przez cały rok. Teraz jest oczywiście najlepsza, jak wszystkie warzywa zresztą, ale śmiało można jej używać na okrągło. A zupę robię tak: 
Zaczynam od cukinii. Ścieram ją na tarce o grubych oczkach. Wybieram niewielkie cukinie i ścieram je w całości. Nie obieram ze skórki i nie wykrawam środków. Jeżeli macie duże cukinie i nasionka są twardawe to wtedy absolutnie należy je usunąć. Tak samo jeżeli skórka jest już twarda. Lepiej jednak wybierać mniejsze i młodsze okazy. Wyciśnięty przez praskę czosnek podsmażam na 2 łyżkach oliwy z oliwek i dodaję do niego startą cukinię. Doprawiam Vegetą (lub inną przyprawą uniwersalną - Kucharek, Ziarenka Smaku, etc) solą i pieprzem i podsmażam do momentu, aż cukinia całkowicie zmięknie. Ja dałam całą niewielką główkę czosnku. Przekładam cukinię do garnka i zalewam ją bulionem. Miałam domowy rosół, ale zdarzało mi się także używać kostek rosołowych. Zagotowuję wszystko razem, jeżeli jeszcze potrzeba dosalam i dodaję pieprzu i w zasadzie zupa gotowa. Ja jej nie miksuję. Jakoś tak wolę niemiksowaną. Ilość cukinii i bulionu można modyfikować i dostosować do swoich upodobań. A teraz grzanki. Kroję w kostkę bułki, najlepiej czerstwawe. Miałam kajzerki, ale idealnie nadaję się też bułka paryska. Na patelni roztapiam sporą łyżkę masła, wsypuję kosteczki bułki i ciągle mieszając, delikatnie, żeby nie pokruszyć bułki, zrumieniam je z każdej strony. Na sam koniec posypuję ziołami. Trzeba uważać z grzankami bo łatwo się przypalają i jak są gotowe najlepiej zdjąć je z patelni bo od nagrzanego teflonu mogą się przypalić.
Na talerze nalewamy porcję zupy, wsypujemy grzanki i do dekoracji posypujemy czerwoną słodką papryką. Jeżeli ktoś lubi można też dodać łyżkę śmietany. Powodzenia i smacznego!





środa, 20 czerwca 2012

KREM Z POMIDORÓW PIECZONYCH Z CZOSNKIEM


Chyba nie ma pomidorówki, która by mi nie smakowała. Często kombinuję z różnymi dodatkami. Ta smakowała mi szczególnie.  Pomidory były najpierw pieczone, oczywiście po delikatnym tuningu i zmiksowane z dodatkiem bulionu i świeżej bazylii. Mówię Wam, palce lizać!

Składniki:

5 pomidorów
4 ząbki czosnku
1/2 słoiczka suszonych pomidorów
1/2 l bulionu
4-5 łyżek oliwy z oliwek
kilka gałązek świeżej bazylii
sól, pieprz, cukier


To jest zupa, którą z pewnością ugotuję jeszcze nie jeden raz. Nie często mi się zdarza, że powtarzam dokładnie tak samo jakąś potrawę, ale tę zupę uwielbiam. Oczywiście robi się ją bardzo prosto. 
Najważniejszym składnikiem są pomidory, dlatego muszą być najlepsze. Te twarde, niedojrzałe, ledwo czerwone nie będą się nadawać. Polecam te nasze polskie, pachnące i soczyste. Dobrze też, żeby były spore. Przekrawamy je w poprzek i układamy na blaszce do pieczenia.
W jakiejś miseczce mieszamy drobno posiekane suszone pomidory, wyciśnięty przez praskę czosnek, oliwę z oliwek oraz szczyptę cukru, sól i pieprz. Cukier jest tu kluczowym składnikiem. Fantastycznie łagodzi kwaskowość pomidorów. Każdą połówkę pomidora polewamy porcją takiego sosu i wstawiamy do nagrzanego do 180 C piekarnika na około 15-20 minut. Tak, by kawałeczki suszonych pomidorów były dobrze podpieczone. Po wyjęciu z piekarnika, gdy pomidory wystygną już do tego stopnia, że będzie je można dotknąć i się nie poparzyć, usuwamy z nich skórki i te twarde korzonki. Ta skórka w zasadzie sama schodzi.Dodajemy listki świeżej bazylii i miksujemy blenderem na krem. Ja miksuję wszystko i miąższ i pestki. Dolewamy bulion. Nie za dużo, zupa powinna mieć konsystencję gęstawego kremu i zagotowujemy razem. Można jeszcze doprawić do smaku solą lub pieprzem. Podajemy obowiązkowo udekorowane listkami bazylii.
Powodzenia i smacznego!