środa, 6 marca 2013

ROLADKI Z SOLI ZE SZPINAKIEM I SEREM


Samo zdrowie przyjęło ostatnio postać roladek z soli nadzianych szpinakiem i serem pleśniowym. Danie zostało zapieczone i pływało w powstałym sosie własnym, który sprawił, że roladki były mięciutkie i soczyste.

Składniki:

12 filetów z soli
3/4 opakowania szpinaku mrożonego w liściach
ser z niebieską pleśnią
4 ząbki czosnku
łyżka masła
2 łyżki śmietany 18%
sól, pieprz
cytryna
wykałaczki

Na wstępie ostrzegam przed zakupem soli francuskiej. Filety są o wiele większe od normalnej soli i zazwyczaj tańsze, a o filety zwykłej soli mi tu chodzi. Sola francuska to ryba z Chin, a przydomek "francuska" został jej zapewne nadany w celu zmylenia konsumenta i zachęcenia go do kupna. Od chińskiej soli wolę się trzymać z daleka i zdecydowanie wybieram tą europejską. Aby przygotować roladki należy najpierw rozmrozić filety. Po rozmrożeniu opłukuję je, skrapiam cytryną i oprószam solą i pieprzem. Odstawiam, a w tym czasie przygotowuję nadzienie. Na maśle podsmażam wyciśnięty przez praskę czosnek, a następnie dodaję szpinak (mrożony). Jak szpinak się rozpuści doprawiam go solą i pieprzem i duszę na wolnym ogniu, od czasu do czasu mieszając,aż odparuje nadmiar wody. Na koniec dodaję śmietanę i dokładnie mieszam. Odstawiam na chwilę by wystygnął. Każdy filet rybny oprószam ponownie solą i pieprzem, kładę na nim porcję szpinaku oraz kawałek sera, zwijam i spinam wykałaczką. Ser pleśniowy powinien być dosyć czujny. W sumie im większy śmierdziuch tym lepiej. Proponuję gorgonzolę, roquefort lub lazura. Układam roladki w natłuszczonym naczyniu żaroodpornym, przykrywam i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 30-35 minut. Pod przykryciem ryba nie wysusza się tak bardzo. Podawać można z ryżem, ziemniakami lub jeśli ktoś woli z samą sałatką. Powodzenia i smacznego!




poniedziałek, 4 marca 2013

MATIAS NA PUMPERNIKLU Z SOSEM WASABI


Dobry i efektowny "czekacz" to zapowiedź tego co wjedzie na stół później, dlatego, nie powinien być za duży i zbyt sycący. Wystarczy 2-3 gryzy. Zaostrzający apetyt śledzik na pumperniklu z sosem wasabi to idealna propozycja.

Składniki:

pumpernikiel
matiasy
rukola
majonez
pasta wasabi
jogurt naturalny
papryka czerwona
ocet spirytusowy
sos balsamiczny

Jeżeli macie w planach imprezę i szukacie pomysłu na starter to polecam, śledzika na pumperniklu z sosem wasabi. Sprawdzony i wychwalony przez wszystkich gości, więc polecam bez mrugnięcia okiem. Nieskomplikowana to przekąska i jeżeli tylko liczba gości nie jest dwucyfrowa to się nie narobicie.
Oczywiście najważniejszym składnikiem są śledzie, powinny być mięciutkie i nie za słone. Ja wypłukałam matiasy w zimnej wodzie, skropiłam octem spirytusowym, przełożyłam do miseczki z zimną wodą i odstawiłam na około godzinę. W tym czasie przygotowałam sos i pokroiłam w prostokąty pumpernikiel. W salaterce wymieszałam pastę wasabi z dużą łyżka majonezu i jogurtu naturalnego. Wasabi dodajemy według uznania. U mnie sos był dosyć ostry. Każdy talerzyk dekorujemy sosem balsamicznym, robiąc na nim esy-floresy. Na tym kładziemy chleb, na nim kleks sosu wasabi, 2-3 listki rukoli oraz kawałek śledzia. Całość oprószamy słodka papryką.  Powodzenia i smacznego!



piątek, 1 marca 2013

LODY BANANOWO-TRUSKAWKOWE



Lody w środku zimy? O, tak!
Zawsze jest dobra pora na lody. Zapytajcie mojej mamy. Nie znam większego pożeracza lodów, więc nie mam wątpliwości jaką dałaby odpowiedź. Tych, co prawda, jeszcze nie próbowała, ale wystarczy jej jedno spojrzenie na te zdjęcia by dać się za nie pokroić.

Składniki (na 1 dużą porcję):

1 banan (bardzo dojrzały)
1 szklanka mrożonych truskawek
2 łyżki jogurtu naturalnego


Czy idealni faceci istnieją? I czy tak naprawdę chcemy żeby byli tacy idealni? 
Stoję ostatnio w kolejce do kasy, tuż przede mną stoi para z wózkiem pełnym zakupów. Kobieta stoi obok wózka, nieco z boku. Jest to typ księżniczki. Stoi, pachnie, pięknie wygląda i nawet się nie schyli by wyjąć zakupy z wózka. Mężowi zdaje się to zupełnie nie przeszkadzać zadowolony wyjmuje zakupy i układa na taśmie. Przyglądam się temu chwilę i widzę jak mąż, nie tyle wyjmuję po prostu produkty jak leci, lecz układa je równo, takie same koło siebie, warzywa razem z warzywami, nabiał koło nabiału, itp. Po drugą kostkę masła zanurkował w głąb wózka i przetrząsnął go do góry nogami, tylko po to by za chwilę szukać kolejnej rzeczy do pary. Myślę sobie, no fantastycznie, jednak są na Ziemi faceci lubiący porządek, ład i skład. I właśnie w momencie, gdy miałam myśleć, że jego żona jest prawdziwa szczęściarą, bo poślubiła faceta, który robi wszystko jak należy, on kładzie Cif-a między wędliną a tacką z mięsem. Rujnuje tym wszystko. Dlaczego to zrobiłeś? Właśnie, gdy zaczynałam wierzyć w mężczyznę idealnego, no dlaczego? Po chwili zastanowienia, doszłam jednak do wniosku, że dobrze, że miał jakąś skazę, bo bycie perfekcyjnym wcale nie jest łatwe, a jeszcze trudniejsze jest bycie z kimś perfekcyjnym. Dlatego powtarzam sobie jak mantrę, że cieszę się z moich małych wad i wolę ocierać się o perfekcję, aniżeli być ideałem (w wielu kwestiach ocieranie zamienia się w przepaść, ale grunt to potrafić się do tego przyznać;-)
No a skoro o słabościach mowa to zajrzyjmy do mojego koszyka. A są w nim banany i mrożone truskawki, czyli składniki na mały grzeszek - lody. Grzeszek nawet mniejszy niż mały, bo do zrobienia tych lodów użyłam tylko zdrowych produktów i nawet ich nie dosładzałam. Warto zwrócić uwagę by banan był mocno dojrzały. Powinien mieć brązowe plamy na skórce i może ich mieć nawet sporo, dzięki temu lody będą wystarczająco słodkie. Tak naprawdę to jest to coś pomiędzy lodami a sorbetem. Robi się bardzo łatwo, pod warunkiem, że posiadamy odpowiedni sprzęt (blender do kruszenia lodu lub jakiś malakser z podobną funkcją). Banana kroimy w plasterki i na talerzyku wkładamy do zamrażalnika (myślę, że godzina wystarczy). Mrożone truskawki były twarde jak kamyki, więc na 30 sekund wstawiłam je do mikrofalówki by trochę zmiękły. Zamrożonego banana, truskawki oraz jogurt zmiksowałam na jednolitą masę przy pomocy blendera i gotowe! Wyśmienite lody bananowo-truskawkowe nadawały się do konsumpcji. Były idealne i bez wad. Lepsze od każdego księcia!
Mmmmmm, doble, doble, bo tluskawkowe!
Powodzenia i smacznego!





środa, 27 lutego 2013

ŁOSOŚ PIECZONY Z PIEPRZEM CYTRYNOWYM I POMIDOREM


Dawno już łosoś nie występował w głównej roli. Ostatnio dostał angaż w wersji pieczonej z pieprzem cytrynowym, plasterkami cytryny i pomidora. Wystąpienie to było tak udane, że dostał nominację do miana najpyszniejszego i już planowane są bisowe wystąpienia.

Składniki::

łosoś (płat ze skórą)
plasterki cytryny
plasterki pomidora
pieprz cytrynowy
płatki chilli
sól

Czasami mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie. Wszystkie rzeczy, nawet te najdrobniejsze, spiskują ze sobą by utruć mi życie. Zaczęło się rano, gdy uciekł mi tramwaj. Jak w końcu przyjechał kolejny okazało się, że nie mam drobnych by kupić bilet, zabrakło mi jakieś 50 groszy, a automaty nie przyjmują papierowych banknotów, więc musiałam jechać na gapę, czego bardzo nie lubię. W pracy mnóstwo roboty, bez chwili oddechu. Po pracy zaplanowany relaks na siłowni i fitnessie z Paulinką, a tu znowu psikus. Paulinka zapomniała karty wstępu i nie chcieli jej wpuścić. Tak więc moja pięciokilometrowa przebieżka i zajęcia fitness odbyłam w samotności i z własnymi myślami, zamiast plotkować w międzyczasie z Paulinką. Do domu dotarłam przemarznięta i wycieńczona i resztkami sił wstawiłam do piekarnika łososia, by mieć obiad do pracy na następny dzień. Roboty z nim nie ma, w zasadzie robi się sam, ale jak siedział w piekarniku wysadziło nam korki i piekarnik się wyłączył. Ma to do siebie, że w takiej sytuacji blokuje się i potrzebuje dłuższej chwili, by znowu zadziałać. Nie kusząc dłużej losu, zaraz po upieczeniu łososia udałam się spać, kładąc kres niekończącemu się tego dnia pasmu wkurzających mnie zdarzeń
A łososia robi się tak: opłukany płat ryby (na zdjęciu około 300-gramowy kawałek) oprószamy obficie pieprzem cytrynowym i odrobiną soli. Kładziemy na nim kilka plasterków cytryny i pomidora (je też oprószamy pieprzem), układamy go na papierze do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego do 170 C piekarnika na około 20-25 minut (nie licząc przerw w dostępie prądu oczywiście). U mnie podany był, posypany szczypiorkiem, z dzikim ryżem i zieloną sałatą. Wy podajcie z czym lubicie najbardziej, a tymczasem powodzenia i smacznego!




poniedziałek, 25 lutego 2013

ZAPIEKANKA RYŻOWA Z SZYNKĄ I WARZYWAMI



Mniej znany sposób na podanie ryżu to zrobienie zapiekanki. Tym, którzy jeszcze nie próbowali, polecam  wymieszać go z warzywami, szynką i serem i zapiec wszystko w piecu.

Składniki:

2 torebki ryżu
1 puszka kukurydzy
1 opakowanie mieszanych warzyw mrożonych
1 cebula
400 g szynki
250 g żółtego sera
oliwa
sól, pieprz
zioła prowansalskie

Od razu przyznaję, że jest to rezultat akcji czyszczenie zamrażalnika. Już od dłuższego czasu zanoszę się z tym zamiarem więc wyjadam wszystko co nagromadziłam. Znalazłam w nim trochę mrożonych warzyw (brokuł, kalafior, marchewka) oraz spory kawałek szynki. Postanowiłam więc zrobić zapiekankę ryżową. W osolonej wodzie ugotowałam dwie torebki ryżu. Warzywa gotowałam 2-3 minuty i odcedziłam. Na oliwie podsmażyłam pokrojoną w kostkę cebulę i szynkę. W dużej misce wymieszałam wszystkie składniki, dodając jeszcze kukurydzę, pokrojony w kostkę żółty ser oraz przyprawy. Przełożyłam do wysmarowanych tłuszczem naczyń do zapiekania. Częścią sera oraz ziołami prowansalskimi posypałam wierzch. Wstawiłam do nagrzanego do 180 C piekarnika na około 40 minut. Akcja się udała. Zamrażalnik został pusty, a żołądki napełnione. Powodzenia i smacznego!







środa, 20 lutego 2013

JAJKA W KOKILKACH Z PIECZARKAMI I ŻÓŁTYM SEREM


Dawno nie było jajek w kokilkach. Nie wiem jak Wy, ale ja się już za nimi stęskniłam, dlatego przedstawiam kolejną propozycję. Tym razem klasyk, czyli pieczarka z żółtym serem i odrobiną czerwonej papryki.

Składniki (na 1 kokilkę):

1 jajko
1 pieczarka (nieduża)
kawałek czerwonej papryki
plasterek żółtego sera
sól, pieprz, oregano
masło do wysmarowania kokilki

Na takie jajka pomysły mi się chyba nigdy nie skończą, a że uwielbiam je w takiej formie to zapowiadam, że jeszcze niejednokrotnie będą przedmiotem wpisu. Przyrządzanie ich, a potem jedzenie to niesamowita frajda, a nie ma przecież nic lepszego niż taki miły początek dnia. Zwłaszcza gdy jest to słoneczny poranek i mamy dużo planów na dany dzień. Żeby nie przedłużać opowiem jak je zrobić. Wystarczy kokilkę wysmarować odrobiną masła, na dnie ułożyć kilka plasterków pieczarki i kawałki papryki oraz sera. Na to wpijamy jajko i znowu kładziemy dodatki (szczególnie ser), posypujemy solą, pieprzem i oregano i wstawiamy do nagrzanego do 170 C na około 10-12 minut. Długość pieczenia uzależniona jest od tego, czy wolimy bardziej czy mniej płynne żółtko. Do tego kromeczka świeżej bułki z masłem i pyszne śniadanko gotowe. Powodzenia i smacznego!