środa, 9 kwietnia 2014

WIEPRZOWINA PO CHIŃSKU Z GRZYBAMI MUN I KAPUSTĄ PEKIŃSKĄ


Składniki:

1 polędwiczka wieprzowa
2 marchewki
2 cebule
1/2 kapusty pekińskiej
4-5 suszonych grzybów mun
4-5 łyżek chińskiej marynaty do mięs
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
siekany szczypiorek
sól, pieprz

Podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze, a jednocześnie wzbogacamy się. Do mojej dewizy, że kobieta nigdy nie powinna żałować pieniędzy na dwie rzeczy - książki i buty - dodaję trzecią, mianowicie podróże. Nie to, że dopiero po przejechaniu 40 tysięcy kilometrów zdałam sobie z tego sprawę, oczywiście wiedziałam już wcześniej. Zawsze nosiło mnie po świecie. Jakoś długo nie mogę usiedzieć na miejscu. I nawet ostatnio po powrocie z miesięcznych wojaży po Azji i Australii pierwsze co zrobiłam to organizacja kolejnego (majówkowego) wyjazdu. Niektórzy podróżując szukają najpiękniejszych plaż, zabytków czy widoków. Dla mnie podróże to jedzenie. Ja poznaję świat podniebieniem. Staram się próbować wszystkiego co lokalne i to nie w najlepszych restauracjach, ale na ulicznych straganach lub w lokalach, gdzie jest najwięcej miejscowych. Co ludzie jedzą i jak jedzą to najlepszy sposób na poznanie kultury i zwyczajów. Skoro mam takie podejście to nic dziwnego, że mój bagaż zamiast figurkami wypchany jest lokalnymi przyprawami, oliwami, sosami i wszystkim co się nie zepsuje w transporcie i da się przewieść. Tak było z marynatą, której użyłam do dzisiejszego dania. Jadłam coś podobnego w zatłoczonym szanghajskim barze. Nie trudno mi było zdiagnozować składniki, a dzięki tej marynacie uzyskałam smak o jaki mi chodziło. Widziałam podobne marynaty w Kuchniach Świata, więc Wy też możecie ją kupić. Przygotowania najlepiej zacząć od zamarynowania mięsa. Polędwiczkę kroimy najcieniej jak się da i mieszamy z marynatą. Wstawiamy do lodówki (najlepiej na kilka godzin). Kolejna rzecz to namoczenie grzybów mun. Postępujemy zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Ja zachowuję zawsze wodę, w której moczyły się grzyby i dodaję ją później do dania. Namoczone grzyby kroimy w paski. Na oleju podsmażamy cebulę pokrojoną w piórka i marchewkę w paski. Gdy trochę zmiękną dodajemy mięso. Zwiększamy gaz by białko mięsa szybko się ścięło i cały czas mieszamy. Następnie dodajemy grzyby i grubo posiekaną kapustę pekińską. Zmniejszamy gaz i dolewamy wodę z grzybów. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Uzupełniamy normalną wodą tak by całość była zanurzona. Dusimy kilka minut na wolnym ogniu. Na sam koniec wlewamy mąkę ziemniaczaną rozprowadzoną w zimnej wodzie (łyżka mąki + ok 1/3 filiżanki wody). Zagotowujemy, posypujemy szczypiorkiem i gotowe. Podajemy z chińskim makaronem lub ryżem. Spróbujcie koniecznie. Powodzenia i smacznego!





środa, 2 kwietnia 2014

ROLADKI Z PIECZONEJ PAPRYKI NADZIEWANE SERKIEM


Składniki:

2-3 podłużne czerwone papryki
opakowanie serka (ziołowy lub naturalny)
oliwa z oliwek
sól, pieprz

Dałam się wczoraj nabrać. I to jak! 
Przechodziłam koło straganu z warzywami i owocami, który cały zastawiony był skrzyneczkami z pięknymi, czerwonymi, hiszpańskimi truskawkami. No wyglądał cudnie. Dycha to nie majątek, a tyle kosztował kilogram, więc wskazałam skrzyneczkę, w której były moim zdaniem najpiękniejsze i rach - ciach uścisk dłoni, transakcja zakończona pomyślnie. Od razu wybrałam największą i najbardziej czerwoną i nie bacząc na to, że nie są umyte wessałam się w ten obiekt mojego uwielbienia. Gdy informacja z receptorów smakowych dotarła do mózgu nastąpił niekontrolowany wytrzeszcz oczu. Co to? Przecież widzę truskawki, a jem rzepę? Jak to? Tfu, cóż to za świństwo! Twarde, kwaśne, ohydne i smakujące jak kurz ze stuletniej piwnicy wymieszany ze zwietrzałą rzodkiewką truskawkowpodobne twory nadawały się tylko do kosza. Przestrzegam i apeluję! Nie dajcie się zwieść i nie kupujcie dostępnych teraz truskawek, przynajmniej tych hiszpańskich, sprzedawanych w skrzynkach na kilogramy. Zdecydowanie smaczniejsze są te w pojemnikach 250 gramowych. A najlepiej poczekać na najpyszniejsze na świecie nasze polskie truskaweczki. 
Podsumowując dałam się wyrolować, a wyrolowanemu roladki w głowie ;-)
O ile hiszpańskie truskawki były wstrętne, tak ich papryka smakowała wybornie. Ogólnie pieczona papryka to skarb. Do przygotowania takich roladek paprykę należy właśnie uprzednio upiec. Mnie udało się kupić podłużne papryki, ale normalne też będą dobre. Należy usunąć gniazda nasienne i pokroić je w szerokie pasy wzdłuż, pokropić oliwą z oliwek, oprószyć solą i pieprzem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 C na około 15 minut. Mają być całkowicie wiotkie, a skórka powinna sama odchodzić od miąższu. Tak więc czekamy aż ostygną i usuwamy skórkę. Smarujemy je serkiem, zwijamy roladkę i przekłuwamy wykałaczką. Serek można kupić gotowy ( ziołowy lub jakiś smakowy ) lub można samemu wymieszać serek naturalny z posiekanymi ziołami, suszonymi pomidorami, oliwkami, etc. Powodzenia i smacznego!



wtorek, 1 kwietnia 2014

KREM Z PORÓW




Składniki:

3 pory
3 ziemniaki
1 cebula
1,5 l bulionu warzywnego
1 łyżka masła
sól, pieprz
ew. śmietana

Niby to tylko godzina snu mniej, a ja się w ogóle nie mogę pozbierać. Żeby wstać do pracy muszę się zmuszać. Po pracy potrzebuję drzemki by jakkolwiek funkcjonować. Nigdy nie miałam z tym problemów. Zastanawiałam się co może być tego powodem i tylko jedno przyszło mi do głowy. Nie będzie to nic odkrywczego, ani miłego dla ucha. Po prostu po trzydziestce jest do dupy! Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się zmienia. Zaczynają się dolegliwości i chodzenie po lekarzach, człowiek nie jest już taki cierpliwy, szybciej się męczy, trudniej zapanować mu nad własnym ciałem, beznadzieja. Nie jestem świeżo upieczoną trzydziestolatką i miałam duuuuużo czasu by się przyzwyczaić, ale mówię to głośno dopiero teraz. Jest bez sensu! Ja chcę mieć znowu dwadzieścia kilka lat! Oddajcie mi moje lata dwudzieste!
Dobrze, że chociaż umiłowanie do dobrego jedzenia się nie zmieniło. Może talerz zupy ukoi mój ból   :-(
Jak borykacie się z podobnymi problemami to polecam krem z porów. Talerz pysznej zupy jest idealnym lekarstwem na depresję niepogodzonego z upływającym czasem człowieka. Posiekaną cebulę przesmażamy na maśle i jak się zeszkli dodajemy posiekane części pora. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i podsmażamy aż por całkowicie zmięknie. Pokrojone na ćwiartki ziemniaki gotujemy w bulionie (w takiej ilości by były zakryte płynem). Mogą się nawet rozgotować. Dodajemy do nich przesmażone pory. Miksujemy wszystko blenderem. W miarę potrzeby dodajemy więcej bulionu, do uzyskania kremowej konsystencji. Ja nie lubię gdy zupa jest zbyt gęsta. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem i ewentualnie kleksem śmietany ( u mnie bez śmietany bo po trzydziestce śmietana za bardzo idzie w boczki ;-)
Powodzenia i smacznego!



piątek, 28 marca 2014

RUKOLA Z PĘCZAKIEM, CUKINIĄ I POMIDORKAMI KOKTAJLOWYMI



Składniki:

1/2 opakowania rukoli
1 cukinia
250 g pomidorków koktajlowych (u mnie kolorowy mix)
2/3 szklanki ugotowanego pęczaku
1 łyżka miodu
2 łyżki octu winnego
oliwa z oliwek
sól, pieprz

Nic tak nie zmotywuje kobiety jak druga kobieta. Staram się prowadzić zdrowy tryb życia, być fit i dobrze się odżywiać. Pewnie widać to po potrawach, które przygotowuję. Czasami aż się prosi o kleks majonezu lub plaster chrupiącego boczku. Niestety nie jestem tą szczęściarą, która może jeść do woli a jej metabolizm niczym jakiś Ferguson zaorze wszystko i przemieli w mgnieniu oka. Ćwiczę, biegam, tańczę, skaczę i jak większości trafiają mi się pokusy, którym nie jestem w stanie się oprzeć i odkładają się gdzieś na boku. Czasami nie chcę im się opierać i z premedytacją pozwalam sobie na coś ekstra,a czasami są najzwyczajniej w świecie silniejsze ode mnie. A co robię jak potrzebuję motywacji by ściągnąć tyłek z kanapy i zacząć ćwiczyć? - Gapię się na baby! Piękne wysportowane sylwetki, wyrzeźbione brzuchy, smukłe nogi, powyginane ciała - to jest to, co daje największego kopa. Patrząc na to, co za sprawą determinacji, odpowiedniej diety i ćwiczeniom możemy zrobić ze swoim ciałem, pozwala nam myśleć, że my też damy radę. Polecam codzienne kilkuminutowe sesje na fit - stronkach.  Ja najczęściej odwiedzam:

http://fuckyeahfitspo.tumblr.com/

http://reasonstobefit.tumblr.com/

http://www.pinterest.com/all/health_fitness/

http://growingup-gettingfitter.tumblr.com/

http://willpowerisamuscle.tumblr.com/

Wiadomo, że w osiągnięciu wymarzonej sylwetki najważniejsza jest dieta. Proporcje rozkładają się mniej więcej 70:30 (dieta : ćwiczenia), dlatego dziś proponuję danie, które jak najbardziej powinno gościć na stołach dbających o sylwetkę. Grillowany kurczak to żadne odkrycie. Bardziej chodzi mi o to, na czym go położyłam, a mianowicie, sałatce z rukoli, cukinii, pomidorków koktajlowych i pęczaku. Polecam ją również solo. Miód mieszamy z octem winnym i 3-4 łyżkami oliwy z oliwek. Cukinię kroimy w cienkie plasterki, następnie na pół, by uzyskać półksiężyce. Doprawiamy ją solą i pieprzem, zalewamy sosem i odstawiamy na chwilę by lekko zmiękła. Rukolę płuczemy, dodajemy pokrojone pomidorki, ugotowany w osolonej wodzie pęczak oraz cukinię wraz z sokami, które puściła. Mieszamy, i jeśli jest taka potrzeba, doprawiamy jeszcze oliwą, octem i pieprzem. Sałatka jest gotowa. Na porcji sałatki układamy grillowaną pierś z kurczaka. Zdrowe jedzenie nie musi być nudne i niesmaczne - ale czerstwe zdanie, maskara ;-). Powodzenia i smacznego!





czwartek, 27 marca 2014

JAJKA ZAPIEKANE NA PIECZARKACH


Składniki (na 2 porcje):

2 jajka
10-12 pieczarek
1/2 cebuli
2 plasterki sera
1 łyżka masła
sól, pieprz

Od pewnego czasu dostaję po uszach za to w jakim kierunku podążył mój blog. Krytycy nie mają na myśli, prezentowanych potraw, a pisaninę właśnie. Przyznaję, w pewnym momencie odpuściłam. Trochę z braku czasu, a głównie z powodu braku weny. Kiedyś potrafiłam w zabawny sposób od jakiejś pierdoły przejść do przepisu. Po pewnym czasie nie szło już tak sprawnie, aż w końcu nie byłam w stanie wydusić z siebie jednego satysfakcjonującego mnie zdania. Próbowałam i próbowałam i nic. Poddałam się. Nie chciałam jednak stracić wszystkich odwiedzających, gotować też nie mogę przestać, więc stwierdziłam, że lepiej zachować ciągłość publikując "gołe" przepisy, aniżeli całkowicie zaprzestać. Teraz uszy mnie już trochę bolą od targania za nie. Obiecuję poprawę. Paulinko to specjalnie dla Ciebie. Na usta ciśnie się jedno z moich porzekadeł: Jak sobie stryjenka życzy! A moje porzekadła jakoś ostatnio przyjmują się w środowisku. Ale o nich już innym razem ;-)
Teraz przechodzimy do jajek. W ostatni weekend zamiast omleta z pieczarkami (a taka jest pierwsza myśl jak spoglądam na jajka i pieczarki - no ale to byłaby nuda) uraczyłam się jajkiem zapiekanym na przesmażonych pieczarkach. Najpierw zeszkliłam na maśle posiekaną cebulę, dodałam pokrojone pieczarki, doprawiłam solą i pieprzem. Gdy odparował nadmiar płynu przełożyłam pieczarki do naczynek do zapiekania ( mogą być kokilki, jakieś małe miseczki lub jedno większe naczynie). Wbiłam po jednym jajku, posypałam kawałkami sera i oprószyłam solą i pieprzem. Ja dodałam ser przypominający w smaku i konsystencji oscypek, ale można dodać jakiś normalny żółty. Zapiekałam w 190 C przez 12 minut. Czas pieczenia należy dostosować do tego czy wolimy mniej czy bardziej płynne żółtka. Z chrupiącą grzanką pycha! Powodzenia i smacznego!





poniedziałek, 24 marca 2014

MAKARON Z GRILLOWANYMI WARZYWAMI


Składniki:

1/2 paczki makaronu
1 czerwona papryka
1 cukinia
1 cebula
oliwa z oliwek
sól, pieprz
ew. ocet balsamiczny

Jestem. Powróciłam. Włóczenie się po świecie niestety dobiegło końca. Dziwne jak szybko człowiek zostaje wciągnięty w wir szarej codzienności. Kilka dnie po powrocie czułam się jakby minął już rok. Przygotowania do wyjazdu ciągną się w nieskończoność, a później ciach- pach i po wszystkim. Najważniejsze jednak, że wspomnienia i smaki pozostają. Nie ukrywam, że znalazłam mnóstwo inspiracji i z pewnością będę się starała odtworzyć przynajmniej część z nich. Niektórych, z racji braku składników, nie dam rady, bo nie wiem skąd mogłabym wziąć żabę - wielkoluda, która smażona jest przepyszna! Ma najdelikatniejsze mięso jakie jadłam w życiu. Urodziny Sis zamiast tortem uczciliśmy taką właśnie żabą. Burgera z kangura też raczej nie przygotuję. Dla ciekawych smaku dodam, że niewiele różni się od wołowiny. Ten którego jadłam serwowany był z buraczkami - po raz pierwszy spotkałam się z takim połączeniem i dodać trzeba, że pomysł jest bardzo trafny. Biorąc pod uwagę panujący u nas burgerowy bum mam nadzieję, że natknę się na nie ponownie. Oczywiście zamiast souvenirów przywiozłam sobie oryginalne azjatyckie kluchy, sosy, marynaty, przyprawy i herbaty. Można się spodziewać, że większość moich posiłków została sfotografowana co pozwoli mi na bardziej zbliżoną do oryginału działalność odtwórczą. Ale to wszystko w odpowiednim czasie. Najpierw muszę się od nowa zaaklimatyzować tutaj. Zaczynam od czegoś banalnego, rodem bardziej z basenu Morza Śródziemnego, mianowicie makaronu z grillowanymi warzywami. Wystarczy ugotować makaron w osolonej wodzie. Warzywa pokroić (cukinię i cebulę w plasterki, a paprykę jak kto sobie życzy), skropić oliwą, doprawić solą i pieprzem i ugrillować. Ja zrobiłam to na patelni grillowej. Następnie mieszamy warzywa z makaronem, skrapiamy jeszcze oliwą i ewentualnie octem balsamicznym i gotowe. Na ciepło rewelacja. Po ostygnięciu można serwować jako makaronową sałatkę. Ważne by zachować odpowiednie proporcje między makaronem a warzywami. Powinno ich być przynajmniej po równo. Makaron z kawałkiem cukinii i papryki na krzyż nie ma sensu. Im więcej warzyw tym lepiej! Powodzenia i smacznego!